alkamid bio photo

alkamid

Living in the Cambridge bubble

Github

Świeci!

Zrobienie pierwszego lasera kaskadowego zajęło mi ponad miesiąc. Nie myślcie, że zazwyczaj trwa to tak długo, musiałem po prostu pewne kroki robić powoli, żeby się ich porządnie nauczyć; poza tym miałem ponaddwutygodniową przerwę, bo jednej ewaporacji nie mogłem zrobić sam, a osoby za to odpowiedzialne były w rozjazdach. Wygląda na to, że piszę trochę zbyt technicznie - postaram się, żeby kolejne wpisy były mniej obfite w nudne szczegóły.

Siedzę obok układu, na którym przed chwilą zobaczyłem, że mój laser działa. Jest to dość prosty układ: kriostat (chłodzi próbkę do 4K), termostos (mój detektor, zamieniający promieniowanie lasera na mierzalne napięcie) i kilka podstawowych sprzętów laboratoryjnych: oscyloskop, generator funkcji, lock-in. Nie zapominajmy o pompach, bez których nie byłoby próżni!

Pierwszy raz rzeczywiście użyłem LabVIEW - uczyłem się go obsługiwać na zajęciach, ale Ameryki tam niestety nie odkrywaliśmy, było to po prostu “śmieszne narzędzie do obrazkowego programowania”. W rzeczywistości program jest naprawdę przydatny i pozwala na pełną automatyzację pomiarów. Niedługo spróbuję się nim pobawić i wprowadzić kilka kosmetycznych poprawek do skryptu.

Ostatnie kroki obróbki są chyba najbardziej stresujące, bo ma się świadomość, że jeden mały błąd może prowadzić do zniszczenia próbek. Ostatnim zadaniem było połączenie kontaktów lasera z obudową cienkimi złotymi drucikami. Na szczęście, z małą pomocą Yasha, moje 250-mikrometrowe cacko dostało w prezencie 11 pięknych połączeń i z radości wykazało kilka ohmów rezystancji!

Teraz pozostaje mi zmierzyć co się da, a następnie zrozumieć to co zmierzyłem, co pewnie zajmie mi dobrych kilka dni. W kolejce czekają już kolejne lasery do zrobienia, więc nudził się na pewno nie będę. Przedstawiam Wam mojego małego przyjaciela:

Laser to to malutkie na środku
Laser to to malutkie na środku