alkamid bio photo

alkamid

Living in the Cambridge bubble

Github

Michałki

Na pierwszym semestrze trzeba niestety zagryźć zęby i zdać przedmioty, które wydają się absolutnie niepotrzebne. Zjawisko występuje też w późniejszych latach, ale jest raczej subiektywne. Przedmiotów, które zaraz opiszę, nie lubił prawie nikt.

Ergonomia (Elżbieta Chlebicka)

Zacznę od najgorszego. Na wykładach prowadząca omawiała beznamiętnie slajdy, które opisywały ergonomiczne normy. Wydaje mi się, że były tam jakieś praktyczne wskazówki, ale zaginęły wśród tej nudy. Po pierwszych kilku wykładach przestałem tam się pojawiać regularnie, co nie wyszło mi na dobre, bo za dobrą frekwencję można było zaliczyć kurs bez testu. Nie zdałem w pierwszym terminie i był to chyba jedyny przedmiot na studiach, o którego zaliczenie się obawiałem. Pytania w stylu “Jak można zredukować hałas”, na które oczywiście była jedyna słuszna odpowiedź. Zdałem na jakąś naciąganą tróję.

Podstawy zarządzania (Maria Szeloch)

Kurs równie interesujący jak ten powyżej, ale najwidoczniej nie wywołał u mnie takiego zniesmaczenia, bo trudno mi o nim cokolwiek teraz napisać, poza tym, że gdybym zakładał firmę, na pewno nie sięgnąłbym po skrypt, z którego korzystaliśmy. Może to wina mojego braku zainteresowania, ale dla mnie były to po prostu kolejne bezużyteczne godziny w programie zajęć. Na zaliczeniu chyba miałem nawet jakąś ściągę, ale o ściąganiu innym razem.

Podstawy ekonomii (Jan Szczygielski)

Ekonomią interesowałem się trochę przed studiami (ba, nawet kiedyś rozważałem studiowanie ekonomicznego kierunku!), więc te wykłady przynajmniej nie były bolesne. Było trochę o historii, giełdzie, makroekonomii, walutach, nie tak dużo zbędnych szczegółów prawnych. Robiłem nawet dokładne notatki na laptopie! Pamiętam też, że prowadzący - całkiem miły, starszy pan - uczył nas jak policzyć jakieś podatki, odsetki itp. Test zaliczeniowy nie był bardzo łatwy, ale progi okazały się śmiesznie niskie, więc myślę, że każdy to zdał.

Urządzenia techniki komputerowej (Janusz Martan)

To już przedmiot spoza bloku humanistyczno-menedżerskiego, ale zawsze myślałem o nim jak o michałku, bo w porównaniu do Fizyki, Algebry czy Analizy był naprawdę mało ważny. Uczyliśmy się głównie o historii komputerów, dość szczegółowo o ich zasadzie działania, o różnych typach nośników, pamięci, o sygnałach analogowych i cyfrowych, o systemach liczbowych - po trochu o wszystkim, co związane z komputerami. Jak teraz patrzę na slajdy z wykładów, myślę że to był całkiem interesujący kurs, ale źle umiejscowiony w czasie, bo poświęcaliśmy uwagę innym rzeczom. Dość śmieszne było zaliczenie - wyświetlane na rzutniku slajdy z pytaniami testowymi, na które trzeba było odpowiedzieć w ciągu 30s, po czym następował kolejny slajd.

Technologie informacyjne (Beata Radojewska)

Był to jedyny przedmiot, na który mogłem nie chodzić, a i tak zdałem go bez problemu. Część materiału pokrywała się z Urządzeniami Techniki Komputerowej, a poza tym były podstawy HTMLa, PHP, baz danych, algorytmów, fraktali czy filtrowania obrazów. Przedmiot zarówno materiałem, jak i ważnością podobny do poprzedniego, moim zdaniem można było je skondensować i zrobić z tego jeden kurs. Dla prowadzącej plus za udostępnianie materiałów na stronie internetowej, minus za nieciekawe wykłady. Zaliczenie też w formie testu zamkniętego.

Podsumowanie

Z pięciu wyżej opisanych przedmiotów można było z powodzeniem zrobić dwa, które jeśli nie byłyby przydatne, to chociaż ciekawe. Na większości z nich miałem niską frekwencję, a jeśli już tam byłem, to zajmowałem się czymś na laptopie. Domyślam się, że w ogóle istnieją one w naszym programie, żeby prowadzący z wydziału zarządzania mieli godziny dydaktyczne, ale mogę teraz być niesprawiedliwy, może w rzeczywistości istnieje jakieś minimum programowe dla inżynierów, które nakazuje przejście takich kursów. Mogłoby to być dobre, ale nie na pierwszym semestrze, tylko na ostatnim, kiedy student stoi przed dorosłym światem, w którym orientacja w ekonomii i zarządzaniu mogłaby się przydać. Na innych wydziałach przedmioty humanistyczne (czyli pierwsze trzy) są rozłożone na kilka semestrów. Z jednej strony cieszyłem się, że miałem je za sobą tak szybko; z drugiej - niepotrzebnie odciągały uwagę od trzech dużo ważniejszych i czasochłonnych kursów. Skupiając się na tych ważnych, prawie wszystkie michałki zaliczyłem na tróję, co miało pewne odzwierciedlenie w średniej, ale o tym kiedy indziej.