alkamid bio photo

alkamid

Living in the Cambridge bubble

Github

Pierwszy semestr

Pierwszy semestr studiów jest kluczowy. Śmiem twierdzić, że od zaangażowania w tym okresie zależą całe późniejsze studia, a nawet kariera. Dlaczego?

Po pierwsze, bardzo dobrze mieć od początku opinię dobrego studenta, bo to otwiera kilka drzwi, a czasem pozwala pójść na skróty. Dziekan, gdy widział że dobrzy studenci chcą się zapisać na przedmiot z innego kierunku, albo zrobić jakiś kurs o semestr czy dwa szybciej, zazwyczaj nie robił problemów. Gdy pójdziesz do laboratorium i zapytasz, czy nie mogłabyś się przypatrzyć pracy naukowców, nikt nie odeśle Cię z kwitkiem, bo istnieje duża szansa, że będziesz dla nich dobrą inwestycją.

Po drugie, gdy już wypracujesz swój sposób na studia, to trudno będzie go zmienić, niezależnie od tego, czy będzie dobry, czy zły. Ja, jak i znakomita większość studentów, prawie całą naukę zostawiłem na kilka tygodni przed sesją, co jest ciężkim grzechem. Nauka tuż przed sesją sprzyja metodzie “zakuj, zdaj, zapomnij”. Nauka tuż przed sesją sprawi, że będziesz się uczyć aby zdać, a nie by zrozumieć materiał. Nauka tuż przed sesją nie daje wiary we własną wiedzę na egzaminie. Nauka tuż przed sesją jest zła.

Echa tej pułapki słyszę do dziś, po czterech latach, gdy łapię się na braku zrozumienia podstawowych zagadnień z fizyki. Tylko dlatego, że nie mogłem się zebrać, żeby dwie godziny w tygodniu poświęcić na powtórkę wykładu, który przecież był znakomity. Na szczęście na obu matematykach (analizie i algebrze) byliśmy zmuszeni do bardziej systematycznej nauki, co zaowocowało zadowalającą sprawnością w liczeniu całek, pochodnych i operowaniu na macierzach do dziś. Trochę zazdroszczę - pół żartem, pół serio - studentom medycyny, którzy co tydzień piszą kolokwia ze swoich przedmiotów - czy chcą, czy nie chcą, muszą się systematycznie uczyć. Fizyka techniczna, przynajmniej ta na PWr, rozleniwia studenta. Oczywiście tylko my sami jesteśmy winni swojego lenistwa, choć uważam, że dobra uczelnia powinna zmusić do większej systematyczności. Wszak to że odkładamy naukę na ostatnią chwilę, nie zmienia się od setek lat, a lekarstwo w postaci cząstkowych egzaminów znane jest od dawna. No ale zaaplikowanie lekarstwa wymaga większego zaangażowania prowadzącego… i koło się zamyka.

Podsumowując: nie prześpij pierwszego semestru. Michałki zdaj minimalnym wysiłkiem, ale na inne wykłady chodź sumiennie i poświęć chociaż pół godziny na powtórzenie każdego z nich, bo zaprocentuje to w przyszłości. Jeśli tego nie zrobisz, sesję zdasz pewnie równie dobrze, ale najlepszym zostać Ci będzie bardzo trudno. Szkoda tylko, że tego nie posłuchasz i i tak zrobisz po swojemu…